Dyżury socialne

poniedziałki: 14h00 - 19h00
wtorki: 14h00 - 19h00
środy: 14h00 - 17h00
czwartki: 14h00 - 17h00
piątki: 14h00 - 19h00
soboty: 13h00 - 17h00

16 rue d'Alsace Lorraine; 75019 Paris
(Metro Danube, linia 7 bis)

Zapisy na spotkania

|+33| (0)9 87 01 75 22

|+33| (0)6 43 75 42 15

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

 

Moje rozmowy z rodakami, Robert, 12 lat na ulicy, powrót do normalnego życia

 

Polska

Zacząłem pić w wieku 12 lat. Mój ojciec był nałogowym alkoholikiem i w domu panowała przemoc. Piłem, by nie myśleć o tym, co się dzieje w domu. Najpierw piłem z kolegami, a później, gdy skończyłem 16 lat, stałem się kompanem ojca do kieliszka.

 

Wypadek

29.04.1993 z kolegą, Sewerynem, postanowiliśmy pojechać nad wodę, gdzie czekały na nas dziewczyny. Seweryn prowadził motor, a ja byłem pasażerem. Obaj byliśmy pijani. Nie umiałem prowadzić, nie miałem prawa jazdy i nawet nie starałem się go uzyskać, ponieważ zdawałem sobie sprawę, że nigdy nie będzie mnie stać na zakup jakiegokolwiek pojazdu mechanicznego. Gdy motor uderzył w drzewo nie było mnie na nim, ponieważ wcześniej spadłem z siodełka. Mój kolega odniósł obrażenia, ponieważ to on uderzył w drzewo.

 

 

Wyrok

W szpitalu, gdy wytrzeźwieliśmy, kolega wybłagał mnie o wzięcie winy na siebie. Był żonaty i miał 2 malutkich dzieci. Obiecywał mi rekompensatę pieniężną. Z głupoty zgodziłem się na jego propozycję, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji mojej decyzji. Zaznaczam, że był to mój pierwszy wyrok, nigdy przedtem nie miałem do czynienia z Wymiarem Sprawiedliwości. Byłem przerażony, gdy dostałem wyrok i wezwanie do stawienia się w zakładzie karnym.

 

Ucieczka do Francji, dlaczego do Francji?

Postanowiłem uciec zagranicę. Kolega zawiózł mnie do Niemiec, potem przedostałem się do Belgii a z Belgii do Francji. Chodziła fama, że jest to raj dla bezdomnych, tani alkohol, łatwo się ukryć. Takich jest wielu.

Po przyjeździe do Francji postanowiłem, że przestanę pić, że ułożę sobie życie, znajdę pracę i założę rodzinę. Jeszcze przed tym wydarzeniem moje małżeństwo rozpadło się ze względu na to, że byłem alkoholikiem i non stop sięgałem do kieliszka.

 

Lata spędzone na ulicy

Przez 12 lat „mieszkałem” na ulicy. Czasami pracowałem „na czarno”. Często zapadałem na zdrowiu, wątroba wysiadała mi już w Polsce ale było coraz gorzej. Kilkudniowe picie, kilka dni nudności, biegunki, wymioty i od nowa.

W Paryżu pomoc dla bezrobotnych jest świetnie zorganizowana. Raz na rok wychodzi poradnik dla bezdomnych. Znajdują się w nim wszystkie potrzebne informacje. Chodziłem do darmowych publicznych łaźni (Les bains-douches municipaux), kupowałem ręczniki i od czasu do czasu osobista bieliznę. Czasami zanosiłem ubrania do pralni ale najczęściej zużyta bieliznę  wyrzucałem do śmietnika. We Francji można kupić slipy już za 1 euro. Nie opłacało się prać. Nigdy nie byłem głodny. Jadłem w Resto du Coeur, a gdy byłem chory chodziłem do Centrum Médecin du Monde.

 

 

Zobacz broszurę --> https://api-site.paris.fr/images/87884

 

Punkt zwrotny, kuracja odwykowa

Pomógł mi Polak, którego spotkałem na ulicy. Miał poważny wypadek drogowy i podczas pobytu w szpitalu zajęła się nim asystentka socjalna. Mieszkał w schronisku dla bezdomnych w 18 dzielnicy Paryża. Zaprowadził mnie do swojej asystentki socjalnej. Mówił po francusku. 

Pomógł mi w załatwieniu ubezpieczenia. Otrzymałem kartę vitale. Zamieszkałem w schronisku i bardzo szybko zostałem skierowany na kurację  odwykową do centrum Gilbert Raby, 35 km od Paryża. Centrum znajduje się na terenie 7 hektarowego parku, położonego nad brzegiem Sekwany. Spędziłem tam 4 miesiące. Po kuracji wróciłem do schroniska. Pozostawałem pod opieką zespołu specjalistów od spraw alkoholowych jeszcze długo.

 

 

Schronisko dla bezdomnych Cité Notre Dame

Już nigdy nie wróciłem na ulice. Następnie mieszkałem przez 4 lata w schronisku Cité Notre Dame w 7 dzielnicy Paryża. Schronisko Cité Notre-Dame, prowadzone przez Secours Catholique przyjmuje  bezdomnych mężczyzn i bezdomne, bezdzietne pary, pomaga im w integracji społecznej i powrocie do zdrowia.

W schronisku miałem łóżko, śniadanie i kolacje. Otrzymałem asystenta socjalnego, psychologa. Poszedłem do szkoły i nauczyłem się języka francuskiego. Nauczyłem się również zawodu elektryka. Niestety nie posiadałem dowodu tożsamości i nie mogłem pracować legalnie. Starałem się być uczynny, pomagałem w naprawach, przygotowywaniu posiłków. Przestałem się ukrywać. Udałem się wiec do Konsulatu RP i złożyłem wniosek o wydanie mi paszportu. Na co liczyłem? Naiwnie myślałem, że po 20 latach nie ma mnie w rejestrze poszukiwanych. Otrzymałem paszport tymczasowy ale odmówiono mi paszportu stałego.

 

 

Ekstradycja

Polski wymiar sprawiedliwości znał już moje miejsce zamieszkania. Pewnego ranka francuscy policjanci zjawili się w schronisku, zakuli mnie w kajdanki i przewieźli do aresztu na prefekturę na Cité. Dostałem adwokata i powróciłem do schroniska. Polska zażądała ekstradycji. Sąd francuski przychylił się do tej decyzji. Otrzymałem darmową  pomoc prawną, by odwołać się od tej decyzji. Procedura trwała 2 lata. Wówczas poznałem stowarzyszenie Parabole. Pani Jadwiga J i Krystyna F. pomagały francuskiej adwokatce w tłumaczeniu pism do Polski.

 

Prośba o ułaskawienie

Gdy otrzymałem po raz drugi odmowną decyzje polskiego sądu postanowiliśmy poprosić Prezydenta RP o ułaskawienie. Pomagało mi dużo osób: polska adwokatka z Warszawy, dyrektor schroniska dla bezdomnych, polski konsul w Paryżu. Prośbę pomogła mi zredagować Parabole. W konkluzji napisałem: „Od czasu nieszczęsnego wypadku przebyłem ogromną drogę. Wiele zrozumiałem. Wydaje mi się, że mój tułaczy los, 17 lat oddalenia od rodziny i tęsknoty za krajem jest ciężką karą, jaką sam na siebie nałożyłem. Po tych wszystkich latach cierpienia zwracam się z prośbą o ułaskawienie, bym mógł żyć bez lęku, jako wolny człowiek. Dodaję, ze od 17 lat nigdy nie miałem problemu z wymiarem sprawiedliwości, nigdy nie dokonałem żadnego czynu wbrew prawu”.

 

Niestety Pan Prezydent nie wysłuchał mojej prośby. Miałem do wyboru wrócić na ulice lub powrócić do ojczyzny w kajdankach i odbyć kare. Wybrałem tę drugą opcję.

 

Pobyt w więzieniu

W polskim więzieniu spędziłem rok i trzy miesiące. Było ciężko. Nigdy nie miałem wcześniej kontaktu ze środowiskiem przestępczym, czułem się w więzieniu jak na obcej planecie Poznałem w nim przypadkowych przestępców: kierowców i rowerzystów, alimenciarzy ale i złodziei i kryminalistów recydywistów. Zastanawiam się czasami jak potoczyłoby się moje życie gdybym nie uciekł do Francji? W wieku 22 lat pobyt w więzieniu za głupotę, kontakt ze światem przestępczym mógłby. Seweryn, którego winę wziąłem na siebie rozwiódł się, pije i od czasu do czasu siedzi w więzieniu.

 

 

Powrót do Francji

Gdy tylko otrzymałem dokument tożsamości i prawo wyjazdu za granicę powróciłem do schroniska dla bezdomnych w Paryżu. Mój opiekun nie zapomniał o mnie. W sejfie czekały na mnie oszczędności, które pozostawiłem przy ekstradycji. Otrzymałem miejsce do spania. Znalazłem pierwszą deklarowaną pracę. Mieszkam teraz w dużym mieszkaniu (65 m 2) w niewielkim miasteczku. Wolałbym pozostać w Paryżu ale w stolicy otrzymać mieszkanie socjalne jest praktycznie niemożliwe. Stale szukam regularnej pracy. Nie skarżę ze się jednak, wiem, ze najgorsze jest za mną. Mam prawo jazdy i kupiłem samochód. Od czasu do czasu wyjeżdżam do Polski. Mam tam siostrę i chrześnicę z której jestem bardzo dumny. W miasteczku pamiętają o mojej sprawie, znają prawdę.