Dyżury socialne

poniedziałki: 14 g - 18 g 
wtorki: 14 g - 18 g 
środy: zamknięte
czwartki: 14 g - 18 g 
piątki: 14 g - 18 g

 

26 rue de la Solidarité

75019 PARIS

 

Linia 7 bis, stacja Danube
Tramwaj T3b - stacja Butte du Chapeau Rouge
Autobus 75 - stacja Danube lub 71, 60, 48 -  stacja Botzaris

Zapisy na spotkania

|+33| (0)9 87 01 75 22

|+33| (0)6 43 75 42 15

|+33| (0)6 84 87 36 59

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

Nasza lokal (nowy adres 26 rue de la solidarité)  jest ponownie otwarte w poniedziałki, wtorki i czwartki. 

Na spotkanie prosimy o noszenie maseczki. 

Umówić się na spotkanie : 

Tel : 06 84 87 36 59 / 06 43 75 42 15

E-mail :  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

Facebook/messenger :

https://www.facebook.com/associationparabole/ 

 

 

 

Ozdrowieńcy - "To były najgorsze tygodnie w moim życiu"

 

 

 

To były najgorsze tygodnie w moim życiu. Bałem się jak nigdy. Bałem się o Hanię. Ale też o siebie. Gdyby Hani zabrakło moje życie straciłoby sens. Zawsze możemy liczyć na siebie.


Koszmar zaczął się 16 marca. Hania wróciła wieczorem z pracy. Czuła się fatalnie. Miała silną biegunkę i temperaturę 38.8. Po przyjęciu dawki paracetamolu gorączka lekko spadła. W Paryżu szalała epidemia grypy żołądkowej. Postanowiliśmy przeczekać. Po dwóch dniach gorączka spadła (zupełnie). Przez kolejne dwa dni stan zdrowia Hani lekko się poprawił ale następnie wróciła wysoka temperatura i pojawił się suchy, dudniący kaszel. Zadzwoniłem do naszego lekarza rodzinnego. Przesłał do najbliższej apteki receptę. Nałożyłem maskę, rękawiczki i pojechałem do apteki. Źle działał Internet ale doktor D. wysłał receptę faksem. Gdy wychodziłem do apteki na klatce schodowej ekipa ubrana w ochronne skafandry znosiła ciało zmarłego sąsiada z piątego piętra. Poprzedniego dnia przyjeżdżało do niego pogotowie. Nie wiemy na co zmarł sąsiad. Był to starszy pan, właściciel knajpy z parteru.

 

Gdy wróciłem do domu z lekami, okazało się, że ja też mam gorączkę, niewielką, trochę ponad 37.5. Czułem się fatalnie ale pierwszeństwo miała Hania.

 

27 marca sytuacja się zmieniła. Miałem w nocy gorączkę 37.8. Czułem się fatalnie. Bolały mnie wszystkie mięśnie. Hania nie spała cała noc ale kaszel trochę ustępował. Teraz ona czuwała nade mną. Rano odpowiedziałem na SMS pani Jadwigi z paraboli : „Myślę, że może być. Ja w nocy miałem 37.8. Hania nie spała w nocy, poszła spać o 6 rano ale nie ma temperatury. Jeszcze pokasłuje trochę, teraz trochę się ogarniemy i zjemy śniadanko.” Ze śniadankiem był problem. Straciliśmy smak i węch i zmuszaliśmy się do jedzenia.

 

Pani Jadwiga pytała codziennie o nasze zdrowie. 30 marca napisałem : „dzień dobry pani Jadwigo, u nas mała poprawa. Hania nie ma temperatury ale jeszcze trochę kaszle ale lepiej się czuje. U mnie w końcu też lepiej, trzy dni leżałem i dzisiaj nie mam stanu podgorączkowego. Czyli chyba wracamy do zdrowia. Myślę, że u pani również dobrze. Pozdrawiamy.” Potem z każdym dniem było lepiej. Kto nam pomógł ? Oczywiście lekarz rodzinny do którego mogłem zawsze zadzwonić. Pozostawaliśmy w kontakcie codziennym z panią Basią i panią Jadwigą z Paraboli. Basia myśli zawsze pozytywnie: „będzie dobrze”, pani Jadwiga zawsze się martwi. Świadomość, że możemy zadzwonić do pań o każdej porze dnia i nocy dawało nam poczucie bezpieczeństwa. Radzę sobie po francusku ale obawiam się, że gdyby była potrzeba, by zadzwonić pod 15 byłby problem. Na znajomych przestałem liczyć. Nikt do nas nie zadzwonił, nie zapytał czy potrzebujemy pomocy, tak jakby nasi « przyjaciele » bali się, że zarażą się od nas przez telefon. Proszę napisać, że nie warto pracować na czarno. Hania straciła prace niedeklarowaną.

 

Nie otrzymała żadnej pomocy od pracodawców u których pracowała niedeklarowana nawet od kilku lat. Co teraz? Hania wraca do pracy w poniedziałek. Nasz lekarz, doktor D przepisał nam masę analiz i badań oraz skierował na test serologiczny, by sprawdzić czy mamy we krwi przeciwciała tego groźnego wirusa. Zaczynamy nowe życie, bo już nigdy nie będzie takie samo jak dawniej.